Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne takie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inne takie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 grudnia 2012

Inne takie... - Walki w klatkach (577)

Szanowni!

Co robicie w czwartek wieczorem? Jeśli nie macie jeszcze planów, to zapraszam do Łodzi na "Walki w klatkach 3", czyli przegląd filmów animowanych studentów łódzkiej szkoły filmowej.



Genezy tej imprezy nie znam. Nie wiem kto wpadł na pomysł, ani kto ją zorganizował jako pierwszy. Wiem natomiast, że warto wygospodarować sobie trochę czasu i się odchamić.



13 grudnia, godzina 19:00, Klub SZAFA, ul. Rewolucji 1905r. 10 Łódź

 Pozdrawiam, Piotrek

niedziela, 22 lipca 2012

Inne takie... - Głosowanie

Szanowni!

Głosowanie przedłużam, do czasu uzyskania przez jeden z rysunków przynajmniej trzech głosów. Do tej pory w zabawie wzięła udział tylko jedna osoba, a to trochę za mało żeby wyłonić zwycięzcę.




Pozdrawiam, Piotrek

piątek, 19 sierpnia 2011

Inne takie... - Rachunek

Szanowni.
Otóż zostałem wczoraj odcięty od internetu! Na jakieś 2 dni. A było to tak.
Jako posiadacz konta w jednym z banków internetowych, ustawiłem sobie opcję "zlecenie stałe". Pozwala się to nie martwić o rachunki. Funkcjonujesz sobie drogi czytelniku mając wszystkie instytucje typu gazownia, elektrownia czy spółdzielnia, w głębokim poważaniu. A i ten instytucje mają Cię tamże, do póty do póki pieniądze płyną. Jest jednak jeden haczyk. Beztroska ta skutecznie usypia czujność i osoby roztargnione zapomnieć mogą o jednym drobnym, acz przeistotnym fakcie. Otóż Szanowni "zlecenie stałe" ustawia się na czas określony. Ja zwykłem robić to zazwyczaj na rok. A rok minął w czerwcu... Czego do wczoraj nie byłem świadom.
We czwartek około godziny 17, mój internet zwolnił. Chociaż nie! Powiedzieć że zwolnił, to powiedzieć za mało. Przypomnijcie sobie Szanowni czasy w który w internet spotkać można było tylko w kilku kafejkach internetowych, w domu komputer mieli nieliczni, modem był marzeniem, a jeśli już ktoś z niego korzystał, to pod koniec miesiąca ukrywał się przed rodzicami z rachunkiem w jednej i pasem w drugiej dłoni. WTEDY BYŁO SZYBCIEJ!!!
Z początku myślałem że to chwilowe. 30 minut później okazało się że nie. W związku z tym, kolejne podejrzenia padły na wirusy. Skanowałem, usuwałem pliki rejestru, czyściłem wszystko co zbędne. I nic! Około 4 rano przeklinając wszystko na czym świat stoi, chwyciłem słuchawkę telefonu, dzwoniąc do biura obsługi. Jak na godzinę o której się na to zdecydowałem, konsultantka wykazała się sporą wyrozumiałością. Co prawda na moje żarty była obojętna, ale nie po ktoś ją posadził na krzesełku i wcisnął w dłoń słuchawkę, żeby entuzjastycznie reagować na moje wygłupy. Beznamiętnym głosem wypytała mnie o numer klienta, faktury i inne pierdoły, po czym poinformowała, że wiszę troszeczkę kasy za czerwiec. I że 48 godzin po zaksięgowaniu przelewu, pełna prędkość łącza zostanie przywrócona. Podziękowałem życząc miłego dnia. Nie odpowiedziała i odłożyła słuchawkę.
Chwilę po rozmowie zabrałem się regulowanie zaległości płatniczych. Jeden drobny przelew z nawiązką za lipiec. A co! Stać mnie! Kiedy go kończyłem śmieciarki zbierały już żniwa, otwierano sklepy, a przygłucha sąsiadka słuchała pierwszego piątkowego przeglądu prasy w telewizji...
Dlaczego to piszę? Otóż Szanowni tylko po to, żeby przeprosić Was za drobne opóźnienia we wrzucaniu nowych rysunków. One rzecz jasna wciąż powstają, ale umieszczenie ich na blogu graniczy z niemożliwym. Dzisiejszy komiks pojawi się po północy dzięki uprzejmości Marcina, u którego dziś wieczór oglądał będę mecz footballu amerykańskiego.
Przepraszam za niedogodności.

poniedziałek, 30 maja 2011

Inne takie... - Filmowo

Szanowni.
Na życzenie Tomka, który teraz podróżuje z małżonką po Alasce, zrobiłem kolejny rysunek filmowy. Panie, Panowie - Monstrum Frankensteina!


Bonusowo - kolejny plakat od Roberta.


Zrobiłem też rysunek z Nosferatu, ale że średnio z niego zadowolonym, to nie wrzucam :P
Pozdrawiam, Piotrek.

czwartek, 19 maja 2011

Inne takie... - Terminator

Szanowni.
Plakat do muszego Terminatora, autorstwa Jakuba M. Dzięki Kuba. Jako obiecałem, tako czynię - rysunek ląduje na blogu.


Jeśli drodzy Czytelnicy macie pomysły i ochotę pobawić się w przerabianie klasyki kina na muchy, to twórzcie i ślijcie na maila: spiocz@gmail.com. Z góry dziękuję.
Pozdrawiam, Piotrek.

piątek, 13 maja 2011

Inne takie... - Blogger

Się porobiło...
Otóż Blogger, czyli serwis na którego serwerach znajduje się miedzy innymi mój blog, przez kilka godzin coś mieszał, mieszał i namieszał. Skasował ostatnie 2 posty a przez kilkanaście godzin uniemożliwiał dodawanie nowych i komentowanie istniejących. Ale tym co najbardziej mnie zaskoczyło, była zmiana ilości głosujących na rysunek kwietnia. Według najnowszych wyników jest ich (Was) czterdziestu, a nie dwudziestu dwóch(?). Jest to o tyle dziwne, ze sonda zamknięta została kila dni temu. Nie wiem, nie rozumiem, ostrożnie akceptuję. Teraz wyniki wyglądają tak:
  • miejsce pierwsze - 104 (17 głosów)
  • miejsce drugie - 112 (10 głosów)
  • miejsce trzecie - NIE RYSUJ! ŚPIEWAJ! (5 głosów)
  • miejsce czwarte - 117 (4 głosy)
  • miejsce piąte - 095 i 111 (po 2 głosy)
To tyle. Mam nadzieję że to ostatnia taka niespodzianka ze strony Bloggera.
Pozdrawiam, Piotrek.

PS

Jeśli przyjdzie Wam kiedyś Szanowni do głowy obejrzenie polskiego filmu o tytule "Weekend", to czym prędzej niech Wam ta myśl ze łba wywietrzeje! Widziałem wiele złych filmów w życiu. Serio. Pisałem nawet pracę magisterską na temat Edwarda Wooda Jr., który jest powszechnie uważany za najgorszego z najgorszych . Ale takiego GÓWNA jak "Weekend" nie pamiętam. W tym filmie złe jest wszystko - zdjęcia, aktorstwo, reżyseria, muzyka, scenariusz, montaż, dialogi. Wszystko! Ja wiem że łatwo coś kopnąć i skrytykować. Ale wierzcie mi, starałem się, autentycznie próbowałem znaleźć coś pozytywnego. Jakąś jedną małą rzecz o której będę mógł powiedzieć - EJ! To jest fajne! Dla tej jednej rzeczy warto ten film obejrzeć... I znalazłem! To miasto Łódź, które jest areną reżyserskich popisów Czezare Pazure. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę że tak chujowo (nie znajduję lepszego słowa) sfilmowanej Łodzi, chyba nigdy nie widziałem. Ech...
P.

sobota, 23 kwietnia 2011

Inne takie... - Pasta

Szanowni!

Tak się pięknie składa, że w czasie Wielkanocy trwa święto pastafarian - Pasta. W związku z tym wydziergałem jeszcze jedną okolicznościową kartkę. Po więcej informacji na temat tego święta odsyłam na stronę Makaronik.

Ramen!

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Inne takie... - Miłość

Szanowni!

W życiu człowieka, a może nawet muchy, raz na czas jakiś zachodzą zmiany, które każą spojrzeć na nie jeszcze raz, zastanowić się co i jak, po czym zburzyć wszystko do fundamentów i zbudować od nowa. Jedną z takich sytuacji jest miłość. To dziwne uczucie dopada nas zazwyczaj o tej porze roku. Wiosną świat budzi się do życia, topnieje śnieg, robi się cieplej, obie płcie ubierają się coraz skąpiej, a na psie gówna na chodniku można natknąć się częściej niż na nieosrane płytki. Ponad półtora roku temu przekonany byłem że miłość nigdy mnie nie dopadnie, że to uczucie jest mi obce, a tak zwane motyle w brzuchu, to efekt nieświeżego jedzenia. Po kilku miesiącach musiałem jednak zweryfikować swoje poglądy. Trafiło mnie. Cóż. Zdarza się. Partnerka moja (ukłony) wykazała się jednak sporą dozą zdrowego rozsądku, uświadamiając mi że jednak takie sprawy jak związek i miłość są dla ludzi z ciut innej gliny. Też się zdarza. Trochę trwało zanim się z tym pogodziłem. Nie bezboleśnie, ale się udało. Ba! To doświadczenie jeszcze bardziej utwierdziło mnie w moich wcześniejszych poglądach. Zakochanie i miłość są nie dla mnie! I myślałem tak do dzisiaj...
Jak mawia moja Mama - Miłość i sraczka, przychodzi znienacka. Zakochałem się! Miłością szczerą i pełną. I znowu burzę swój świat, żeby budować go od nowa. Znowu z radością wchodzę w związek, pełen nadziei i wiary w to że tym razem się uda. Broniłem się przed tym uczuciem, walczyłem ze sobą, ale niepotrzebnie. Teraz patrzę na siebie jak na idiotę: po co człowieku broniłeś się przed tą kaskadą uniesień? Dlaczego uciekałeś? Bo kiedyś nie wyszło? Bo każdy z twoich związków kończył się mniej bądź bardziej spektakularną klęską i (może za duże słowo) depresją? Nie! Dość! Kocham i chcę żeby cały świat wiedział o moim szczęściu. Chcę podzielić się moją miłością! Być może i Was Szanowni Czytelnicy spotka to samo, czego Wam z całego serca życzę.
A obiekt moich westchnień znajdziecie TUTAJ.

Pozdrawiam, Piotrek.

środa, 16 marca 2011

Inne takie...

Ich pierwsza płyta była świetna. O drugiej krytycy pisali że jest rozczarowaniem roku. I słusznie, bo to słaba płyta była. A już w maju She Wants Revenge wydają kolejną, którą zapowiada obiecujący teledysk, z równie obiecującą piosenką (albo na odwrót - obiecująca piosenka, z równie obiecującym teledyskiem).



Ależ te kobiety są piękne... I tak bardzo nie w moim wieku :/ Ech...

Pozdrawiam, P.

czwartek, 10 marca 2011

Inne takie...

Szanowni.
Nie bardzo wiem jak, ale udało mi się nadrobić tegoroczne zaległości w rysunkach. Trochę kosztem jakości, ale coś za coś... W pewnej chwili ku swojemu przerażeniu odkryłem, że robię się coraz bardziej wulgarny, za co bardzo przepraszam. Teraz rysunki będą już powstawały na bieżąco i ukazywały się po jednym dziennie. Takie mam przynajmniej założenia. Co prawda znowu przyplątało się do mnie jakieś ustrojstwo w postaci (chyba) zapalenia oskrzeli - pewności nie mam, bo z lekarzami mi jakoś nie po drodze - ale dopóki będę się jakoś trzymał, dopóty będę rysował. Przypominam o wyborze Rysunku Miesiąca. Głosować można na kilka rysunków, a zabawa kończy się w niedzielę.
Z facebookowym guzikiem "lubię to" przestałem walczyć. Nie znam się na skryptach i nie bardzo wiem co muszę zrobić, żeby zamiast całego bloga, na profilu zaznaczającego, znalazł się tylko polecany post. Biała flaga. Zostawiam jednak te guziczki poniżej które, co wiem z pewnych źródeł, działają bez zarzutu.
Tak się czasem zastanawiam, jak tutaj drodzy czytelnicy trafiliście. Wiem że w dużej części jesteście moimi znajomymi, znajomymi znajomych, znajomymi znajomych znajomych, lub rodziną. To pytanie zrodziło się się w mojej rozpalonej gorączką głowie, po lekturze Google Analytics. Jest to strona która mówi mi na przykład ilu z Was weszło na tego bloga, pokazuje miasto z którego jesteście, i podaje inne mniej bądź bardziej ciekawe informacje. Jednak moją uwagę przykuło to, co takiego część z Was wpisała we wszechmogącym Google żeby tu trafić. I o ile zrozumiałe są hasła typu: muchy, muchy rysunki, rysunki z muchami czy spiocz, o tyle część haseł ulepiła na mojej twarzy kretyński grymas, którego się pozbyć pomimo wielu prób nie mogę. Oto przykłady: jak się pisze mucha (?); kalendarzadwentowy 2010 rysunki (ktoś się musiał rozczarować); komiksy z religii rozmowa z kolega; przepraszam rysunki; rybylowienie na muchę; rysunki o szanowaniu wodu (?); taśma czasu historia jak zrobić; trąbka rysunek; wiek chrystusowy prezent. Nie zrozumcie mnie proszę źle. Cieszę się że Google odsyła Was do mnie, pomimo tego że szukacie czegoś innego - może Wam się spodoba i zostaniecie tu na dłużej. Ale jedno hasło wciąż nie daje mi spokoju i zastanawiam się czego jego autor szukał. ORGAZM MUCHY FILMY. Serio? Orgazm muchy filmy? Toż to wszystkie członki człowiekowi opadają...
Sprawa ostatnia którą się pragnę podzielić, tyczy się Magdy i Jej wspólnego z Tomkiem bloga Not Born In The USA. Jako że to osoby skromne, to na swojej stronie się nie pochwalili informacją, że artykuł Magdy ukazał się w sobotnim dodatku Gazety Wyborczej - Turystyka. Czytajcie online i głosujcie (gwiazdki pod artykułem).
I to tyle na dzisiaj. Pozdrawiam serdecznie, Piotrek.

poniedziałek, 28 lutego 2011

048/365

Na początku Jego Makaronowość stworzył świat. Zaczął od góry, drzewa i karła. Nie był trzeźwy, więc było to dobre. Później stworzył wody wszelkie i rzekł "Niech się staną piraci," a Ci wyłonili się z wód wszelakich, z rumem i bez oka. I było to dobre. Choć wciąż bez oka. Gdy były już wody, piraci, drzewo oraz karzeł, Latający Potwór Spaghetti w swej genialnomackowatości, stworzył zwierzęcość, oraz roślinność, oraz inność, żeby przyszli wyznawcy mieli z czego robić ofiarne spaghetti...




Dzisiaj rysunek z komentarzem. Otóż Szanowni. Od soboty jestem oficjalnie wyznawcą Pastafarianizmu. Jest to chyba jedyna religia która odpowiada moim przekonaniom i wychowaniu. Zapoznajcie się z Ewangelią LPS (z ang. FSM - skrót od Flying Spaghetti Monster), a zrozumiecie co mam na myśli. Co prawda przez chwilę toczyłem bój wewnętrzny między Latającym Potworem Spaghetti, a Niewidzialnym Różowym Jednorożcem, ale wygrała miłość do makaronu (czy jak kto woli - niechęć do jednorożców - ze wskazaniem na różowe). A rysunek ten niech będzie moim skromnym wkładem w krzewienie wiary i kultury Pastafarianizmu.

Ramen