Od ponad trzydziestu lat dokładnie o tej porze roku, obchodzę urodziny. Nie pamiętam dokładnie czego życzyłem sobie w roku ubiegłym, ale wiem czego życzę sobie tym razem. Długo się nad tym zastanawiałem. Z początku chciałem samochód, ale po cholerę mi samochód, skoro nie mam prawa jazdy. Potem celowałem w sławę, kobiety i pieniądze, ale też się rozmyśliłem, bo kłóci się to ze świętym spokojem, którego standardowo życzę sobie przy okazji każdej wigilii. Zdrowia mógłbym sobie życzyć na przykład, dobrego samopoczucia, humoru, wytrwałości, konsekwencji, dziesięciu kilogramów mniej i innych pierdół, ale to takie sztampowe. Więc tak siedziałem, myślałem, myślałem i wymyśliłem!
Chciałbym co rano budzić się i móc patrząc w lustro go nie opluć. Móc powiedzieć sobie że nie dałem dupy. Że nikogo nie zawiodłem. Że nie zawiodłem siebie. A u kresu życia patrząc w przeszłość, móc o sobie powiedzieć - chciałbym kiedyś zaprosić tego gościa na piwo, bo to fajny koleś był.
Pozdrawiam, Piotrek.


Cofam! Jednak bym chciał samochód!
Chciałbym co rano budzić się i móc patrząc w lustro go nie opluć. Móc powiedzieć sobie że nie dałem dupy. Że nikogo nie zawiodłem. Że nie zawiodłem siebie. A u kresu życia patrząc w przeszłość, móc o sobie powiedzieć - chciałbym kiedyś zaprosić tego gościa na piwo, bo to fajny koleś był.
Pozdrawiam, Piotrek.


Cofam! Jednak bym chciał samochód!